Nowe stare media

Epoka oparta na internecie miała przyczynić się do realizacji marzenia o prawdziwie wolnych i niezależnych mediach. Było to pobożne życzenie, media nie dość, że nie są bliżej prawdy, to coraz trudniej zorientować się kto siedzi w czyjej kieszeni oraz kto działa na zlecenie, na przykład służb.

Polecam bardzo prosty eksperyment. Oglądajcie przez godzinę aktualne hity z YouTube. Potem przez taki sam okres czasu obserwujcie polskojęzyczne media. Wniosek powinien być następujący, postacie będą się powtarzały. Mit mówiący o tym, że nowe media obalą klasyczne media jest bzdurą. W studiu telewizyjnym zobaczycie instagram pewnej popularnej fit-żony pewnego znanego piłkarza, a fit-żona chętnie oznaczy program podstarzałego playboya kreującego się na świetnego i wnikliwego dziennikarza. Nie podaję personaliów, bo nie warto. Rzeczywistość internetowa jest głową tej samej hydry co telewizja czy radio. Sercem tej hydry jest kłamstwo, a pragnieniem manipulacja.

Punktem wspólnym wszystkich mediów są sponsorzy. Wielkie koncerny od dawna mają wpływ na tworzony przekaz. Płacą za promowanie konkretnych obyczajów i przyzwyczajeń. Nie są mecenasami sztuki. Nigdy nie byli. Inwestowanie w konkretnych autorów ma przynosić konkretne finansowe korzyści. Kapitał ma mnożyć kapitał, a nie służyć wyższym celom. Nie ma fajnych programów telewizyjnych i fajnych sponsorów, którzy dali na to pieniądze. Istnieją natomiast zleceniodawcy i wykonawcy konkretnej kampanii reklamowej. Cały czas nowoczesna twórczość toczy się wokół zagadnień ekonomicznych.

Media promują swe ideały w następujący sposób – nie ma konsekwencji. Zbawienie to kwestia indywidualna, osiągana dowolnymi postawami, środkami. Tematy ważne nie istnieją, ponieważ dla jednego coś jest ważne, a ta sama sprawa dla drugiego jest zupełnie nieistotna. Toczmy wielogodzinne debaty o paznokciach, o setkach rodzajów diet, oczywiście nie pomińmy najważniejszego problemu świata – przeżyć osoby transgenderowej, która chce adoptować dzieci. Nadto wykazujmy dystans i obojętność. Im większa obojętność, tym status jest wyższy i lepszy. Świadczy to bowiem o tym, że jesteśmy ponad pewne kwestie, dając innym magiczną wręcz wolność decydowania o swoim losie. Ta narracja zmieszana jest z ubóstwieniem sfery emocjonalnej człowieka.

Kult emocji, przeżyć wewnętrznych, upublicznianie najintymniejszych sfer życia to skuteczne narzędzie by uzależniać widzów od swoich niestabilnych bohaterów. Internetowe gwiazdy zrobią wszystko by ściągnąć widownię – pokażą Ci rozstanie z dziewczyną, upiją własną matkę, poniżą kogokolwiek by zdobyć oglądalność. Emocje owładnęły rozum.

Świat kształtowany przez obecną medialną narrację powoduje tylko nasze mentalne gnicie. Najgorsza jest regularność i niemożność ucieknięcia od tej codziennie podawanej nam trucizny.

Powyższy krytyczny osąd niesie za sobą kilka wątpliwości. Pierwsza z nich to natura środków masowego przekazu. Nie jest słuszne postawienie tezy mówiącej o szkodliwej naturze massmediów. Tę naturę, charakter stworzyli konkretni ludzie. Trudni do zidentyfikowania i wskazania. Zupełnie uzasadnione jest natomiast postawienie pytania czy da się to zatrzymać albo kompletnie odwrócić?nowy obraz (1)Tak wygląda perspektywa człowieka, który regularnie stara się podkopać taki stan rzeczy. To oczywiste, że weduta czy inne podziemne projekty nie przebiją się na światło dzienne medialnego dnia zwykłego zjadacza chleba, a jeśli się tak stanie, to bądźcie pewni, ktoś dał się kupić. W jakimś sensie to, że istniejemy jest cudem. Nie będzie na tej stronie setek  tysięcy czytelników oraz wielkich pieniędzy za jeden wpis. I dobrze, jest za to walka o regularne artykuły oraz wiara w to, że ma to jakiś głębszy cel. Tak jak dla youtuberów oraz ludzi mediów słońcem są pieniądze, tak my w centrum stawiamy drogą do wieczności, Boga.

Gdyby obraz z lat 60 ubiegłego wieku przenieś do czasów renesansu, ludzie z tamtych czasów uznaliby to za jakiś śmieć, ewentualnie za podkład pod przyszłe dzieło. Dzieła z okresu renesansu są warte dziś miliony i były warte także tyle w czasach gdy powstały. O czym to świadczy? Istnieje coś takiego jak uniwersalność. Obiektywnie można stwierdzić użyteczność i pożyteczność. Trochę tak jest z twórcami którzy są w kontrze do ścieku podawanego przez ludzi kultury. Cel wspomniany w akapicie wcześniej zakłada, że żyjące pokolenia mogą nie dostrzec to o czym piszemy, mówimy, nagrywamy, ale prędzej czy później zostanie to uznane za użyteczne, pożyteczne i prawdziwe.

Admin

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s