Dyskusja

Codziennie w studiach telewizyjnych, na portalach internetowych, w naszych domach dyskutujemy. Nie ma tematu, osoby, poglądu, nie ma rzeczy materialnej lub niematerialnej o której nie wolno by było dyskutować. System libertyńskiej demokracji z dyskusji uczynił prawo oraz dogmat, jeden z koniecznych warunków swojego istnienia. Czyn ustąpił na rzecz rozmowy, a prawda jest mniej ceniona niż prawo do własnego zdania. Świat stał się linią produkcyjną dla słowa, kto więcej powie, ten najwięcej zyska, w tym natłoku debat i dialogu ciężko odnaleźć rzeczy wartościowe i istotne dla każdego człowieka. Takie rzeczy istnieją, choć pewnie w niejednej konwersacji usłyszycie najtańszy z możliwych tekstów o tym, że wartości to kwestia indywidualna każdego człowieka.

W natłoku treści człowiek ma dwie możliwości, albo ulec temu natłokowi, albo zacząć myśleć i analizować. Jasnym jest, iż większość ulega. Objawia się to następująco, ludzie wybierają sobie polityka czy dziennikarza i utożsamiają jego zdanie ze swoim, ma to różny stopień zaawansowania, ale jest to swego rodzaju ubóstwienie. Po co katować się pytaniami, skoro ktoś daje jasne recepty i cały światopogląd.

Druga postawa nieustannie musi się bronić, nie wierzy ona w frazesy o względności dobra i zła, nie uznaje relatywizmu. To nie wystarcza, człowiek, który świadomie uznaje nierozerwalność takich pojęć jak dobro i prawda, zmuszony jest do poszukiwania. W gąszczu nic nie znaczących rozmów jest mu ciężko znaleźć argumenty i dowody, które obalają zgniliznę intelektualną stawiającą dyskusje na piedestale, a jednocześnie prowadzą do głębszych wniosków.

Dyskusja jest najdoskonalszym sposobem na uniknięcie podjęcia decyzji. Uczniowie na drodze do Emaus rozmawiali, debatowali i dyskutowali o tym, co się stało, lecz nie dostrzegli Chrystusa (Łk 24, 13-25). Dyskusje nigdy nie sprawiały, że księża i zakonnicy otwierali swe rany przed Chrystusem; skłaniały ich jedynie do przedstawiania sobie nawzajem własnych opinii. Kiedykolwiek nasz Zbawiciel mówił o swoim Krzyżu, apostołowie dyskutowali i wdawali się w dialog. Dyskusje dotyczyły nowinek w liturgii, prowadzących do jej odnowy, wielkości Hostii, komunii na rękę i stroju zakonnic, lecz nie było w nich miejsca na chrystianizację Ducha. Czy mamy odwagę pokazać Chrystusowi nasze rany, mimo że jest On Lekarzem? Wzdragamy się przed Jego wezwaniami do ofiary; domagamy się uzdrowienia bez bólu, wiedzy bez studiów, miłości bez ofiary. – Arcybiskup Fulton J. Sheen, źródło: “Those Mysterious Priests”, 1979r., strona nieznana.

Kult indywidualizmu zepsuł nasze dusze, tak rozkochaliśmy się w stanie wiecznego zawieszenia oraz braku decyzji, że uznaliśmy taki stan za pożądany. Bardziej cenimy umysły „otwarte” niż takie które prezentują konkretne zdanie czy myśl. Pytania o cel życia człowieka sprowadzaliśmy do nieistotnych przyziemnych spraw. Odwróciliśmy całkowicie hierarchię, niektórzy w ogóle ją odrzucili uznając to za swoje prawo, równie wyimaginowane jak prawo do wypowiadania głupstw, bez ponoszenia konsekwencji. Wolność zamiast być środkiem do odkrywania swojego powołania, stała się drogą samą w sobie, drogą do zatracenia, na tysiące sposobów.

Szczególnym rodzajem dialogu spopularyzowanym w ostatnich latach jest ten, który toczy się w obrębie różnych wyznań lub jednego wyznania. Szczególny, dlatego, że wyjątkowo szkodliwy. Nie potrafię zrozumieć, jaki jest cel rozmów między przykładowo skrajnie liberalnymi protestantami (święcenia kobiet, śluby „homo”), a Kościołem Rzymsko-Katolickim? Takich „kwiatków” jest więcej, niestety owoce tych dysput są zepsute. Katolicy coraz częściej nie wiedzą, co jest nauką Kościoła, a co nie.Chrystus kroluje nad aniolami i ludzmiPowołując się na przykład Mistrza – Chrystusa, nie ma fragmentu ewangelii, w którym negocjowałby On swoją naukę, owszem dyskutował, ale nie robił tego dla samego faktu dyskutowania. Robił to by nawracać, przyciągać ludzi i wyjaśniać swoją naukę. Ostatecznie przemienił również słowo w czyn. Tak jak zapowiedział umarł w mękach i zmartwychwstał. Nie ma rozbieżności w Jego postawie. To budzi wiele emocji, zachwyt i podziw, ale i przerażanie gdy porównamy współczesnego człowieka, pełnego sprzeczności, nie potrafiącego podjąć decyzji do Tego, który nie zawahał się ani chwili by iść odkupić nasze winy.

Admin

Advertisements

One thought on “Dyskusja

  1. Trafny tekst. Piąty i ostatni akapit szczególnie przykuwają uwagę.

    W ostatnim podoba mi się użycie określenia “negocjować”. Tak bardzo przywodzi mi na myśl te obecne procesy ugładzenia wizerunkowego/odcinania się od podstawowych założeń, jak np. więzy krwi.
    Jak blisko od negocjowania do uginania się, odpuszczania, zatracenia wartości, które się głosi.

    Czytnęło mi się dziś pewien komentarz, mówiący, że “można mieć jakieś poglądy, ale nie trzeba głosić ich publicznie” (w odniesieniu do bannerów na CB) – gdyby Chrystus szedł tą drogą, chrześcijaństwo byłoby co najwyżej dużym kółkiem rybackim.
    Negocjacje to pierwszy krok do odstąpienia pola przeciwnikowi, krok wstecz. Potem przychodzi przymykanie oka, coraz częstsze, aż w końcu brak reakcji i przyjęcie za normę tego, co kiedyś było nie w smak. No i u części – wątpliwości.
    Najgorszą jawi mi się świadomość, że to obecne uginanie się, powodowane jest wyłącznie chęcią zysku. Marzeniem o dopchanie się tam, gdzie idea pozostaje wspomnieniem o czasie, kiedy się w coś wierzyło.

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s